Sektor IT kołem zamachowym polskiej gospodarki
Posted by

Sektor IT kołem zamachowym polskiej gospodarki

Gdy mowa o innowacyjności przedsiębiorstw, Polska wciąż pozostaje outsiderem zarówno w notowaniach europejskich, jak i globalnych.

 

Pomimo wdrożenia wartego 40 miliardów złotych Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013, na unijnym podwórku częściej oglądamy plecy sąsiadów, niż wskazujemy kierunki rozwoju. Wydaje się, że nasza największa nadzieja, bez niespodzianek, leży w branży nowych technologii.

Kiepsko, ale stabilnie?

Przeglądając ostatnie raporty innowacyjności w najlepszym wypadku można mieć mieszane odczucia. Według rankingu EU Innovation Scoreboard 2014 zajmujemy, podobnie jak przed rokiem, czwarte miejsce od końca. Wyprzedzamy jedynie Bułgarię, Łotwę i Rumunię. I choć jako jedyny kraj Wspólnoty zaliczyliśmy awans do wyższej klasy (z grupy „słabych innowatorów” na pozycję „umiarkowanych innowatorów”), to wciąż osiągamy niemal dwukrotnie mniejszy wynik w porównaniu do średniej unijnej, nie wspominając już o stracie do liderów – Finlandii, Niemiec, Danii, Szwecji czy pozostającej poza strukturami unijnymi Szwajcarii. Również nieznaczny awans, z 49. na 45. pozycję, Polska zanotowała z kolei w najnowszym rankingu The Global Innovation Index. Światowa Organizacja Własności Intelektualnej (WIPO) uplasowała nas m.in. za Barbadosem, Mauritiusem czy Cyprem, aczkolwiek przed Rosją, Brazylią, Indiami i RPA – krajami grupy BRICS, które należą do jednych z najdynamiczniej rozwijających się na świecie. Czy dla polskiej innowacyjności widać jakieś światełko w tunelu?

Solidny kapitał

Większość raportów dotyczących innowacyjności krajowych gospodarek analizuje podobne czynniki. Pod uwagę brane są przede wszystkim takie wskaźniki, jak wartość kapitału ludzkiego, otwartość i atrakcyjność systemów badań, finansowanie i wsparcie nowatorskiej działalności, inwestycje przedsiębiorstw, powiązania i przedsiębiorczość czy aktywa intelektualne. Co przede wszystkim stoi na drodze polskiej innowacyjności? Jak zwykle – administracyjny galimatias, wciąż jeszcze niska atrakcyjność rodzimego systemu badań oraz brak społecznej akceptacji dla niepowodzenia pomysłu. Efekt? Skala inwestycji w rozwój nie nadąża za wielkością, niemałego przecież, rynku. To, w czym powinniśmy jednak upatrywać swoich atutów, to zdecydowanie zasoby ludzkie. – Jeśli chodzi o liczbę absolwentów kierunków technicznych i nauk ścisłych, to jest w Polsce coraz lepiej – już teraz przewyższamy w tym aspekcie średnią europejską. Co roku nasze uczelnie opuszcza około 40 tysięcy zdolnych programistów, mamy wielu laureatów międzynarodowych konkursów informatycznych. W naszym kraju stale powstają nowe instytucje i projekty rozwijające integrację biznesu ze środowiskiem akademickim i badawczym, m.in. centra transferu technologii, akademickie inkubatory przedsiębiorczości czy parki technologiczne. Nasze IT ma się naprawdę dobrze – komentuje Tomasz Krawczyński z firmy Mobica, która w Polsce rozwija innowacyjne projekty m.in. dla przemysłu samochodowego, brankowego i finansowego, telewizyjnego oraz dla potentatów z Doliny Krzemowej.

Dobry klimat do wzrostu

Raporty Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur nie pozostawiają wątpliwości. Branża IT rokrocznie otwiera rankingi najbardziej innowacyjnych gałęzi polskiej gospodarki. Zdaniem byłego wiceministra Dariusza Bogdana to właśnie ona może stać się prawdziwym motorem polskiej gospodarki. – Dzięki osiągnięciom branży teleinformatycznej nasz kraj rozpoznawalny jest dziś w Europie jako miejsce kształcenia wysokiej klasy specjalistów i kapitału ludzkiego. Wytwarza ona dziś 4% krajowego PKB, ma także 3% udziału w zatrudnieniu i 7,5% w całości polskiego eksportu. W dobie kryzysu ekonomicznego konieczne są innowacyjne rozwiązania, które nie tylko stworzą miejsca pracy, ale również zwiększą konkurencyjność naszych firm. Branża ICT ma duży potencjał w tym obszarze – oceniał podczas marcowego rozdania nagród PIIT były podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki. Optymistyczne słowa Tomasza Krawczyńskiego i Dariusza Bogdana potwierdzać może ostatni raport Tholons Top 100 Outsourcing Destinations. Na liście najlepszych lokalizacji dla nowoczesnych usług biznesowych najwyżej sklasyfikowanym miastem w Europie okazał się Kraków. Zagraniczni inwestorzy zatrudniają w stolicy Małopolski przeszło 30 tysięcy pracowników. W pierwszej dwudziestce na Starym Kontynencie znalazła się także Warszawa (6. pozycja) i Wrocław (17. pozycja). W ślad za nimi podąża dziś Łódź, Trójmiasto, Poznań czy Katowice.

Koło ratunkowe czy koło zamachowe?

Branża nowoczesnych usług dla biznesu zatrudnia dziś w Polsce około 130 tysięcy specjalistów i już wkrótce może urosnąć do rangi największego sektora polskiej gospodarki. Czy to wystarczająco, by uratować rodzimą innowacyjność? Choć to solidne koło zamachowe, nie można kłaść na nim całego obciążenia. Zwłaszcza, że IT podobną rolę odgrywa dziś w praktycznie wszystkich krajach rozwijających się. – Gdyby zwiększyć rolę IT w polskich firmach, gdyby na większą skalę wdrożyć najnowocześniejsze rozwiązania informatyczne do biznesu, to z pewnością poprawilibyśmy nasze pozycje w rankingach – podsumowuje Tomasz Krawczyński.

 

Źródło: materiały pochodzą ze strony infoWire.pl
Fot: freeimages.com

1 0 449 17 Październik, 2014 Biznes, News Październik 17, 2014

Dodaj komentarz

Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa do powielania, używania i publikacji zawartości strony internetowej http://www.WirtualnaFinlandia.pl lub jej części podlegają przepisom ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 04.02.1994 r. ( Dz. U. Nr 24, poz. 83 z późn. zm.). Wszystkie znaki towarowe zostały użyte tylko w celach informacyjnych i należą do ich właścicieli.